Jestem obolały i chory. Jednocześnie jak wczoraj mi wyskoczyło przeziębienie upadłem jadąc na longboardzie ok. 40/h. Teraz cała lewa strona ciała (obawia mnie to że właśnie cała lewa strona ciała, ale to pewnie nic) mnie boli. No ale jak się wywaliłem to 4 razy się przeturlałem jeszcze.
a Martynka nadal mi nic nie odpisuje.
I nie mogę spać.
w poniedziałek muszę iśc do szkoły, a strasznie kuleję.
WE ARE WHAT WE ARE
WE ARE WHAT WE ARE
piątek, 5 września 2014
poniedziałek, 1 września 2014
Baby blues
No i byliśmy w kinie i było super.
Myślałem jednak że sam film (Lucy) będzie lepszy, ale i tak mi sie podobal.
Dziś na rozpoczęciu spotkałem Som i głupio mi było potem że uciekłem bo miałem wrażenie że tak to wyglądało.
Ale jutro sie spotkamy w szkole i będzie kól.
Pisane z telefonu na wileńskim
piątek, 29 sierpnia 2014
R U Mine?
wróciłem do Warszawy z Kobyłki i na Dworcu spotkałem starego znajomego. Kurde. spotkał mnie w momencie kiedy czułem się najgorzej jak mogłem od paru tygodni, może miesięcy.
Chciałem iść z Martynką do kina ale nie. Jeju. Chcę czasem poczuć się jak w prawdziwym życiu gdzie tysiące ludzi chodzi na randki ale nie. Czasem mam wrażenie, że mógłbym tak ukryć się w domku i nie wychodzić i wiele osób by nie zauważyło. Jakbym po prostu nic nie wnosił.
https://www.youtube.com/watch?v=axb2sHpGwHQ
wziąłem leki.
I mam pieprzoną ranę na nodze przez co utykam cały dzień.
Zanim ktoś pomyśli że sobie coś zrobiłem to tak, bo jestem idiotą, ale nie umyślnie. Nie zakładajcie krótkich skarpetek do glanów, po tym jak wcześniej vansy wam obtarły kostki.
Chciałem iść z Martynką do kina ale nie. Jeju. Chcę czasem poczuć się jak w prawdziwym życiu gdzie tysiące ludzi chodzi na randki ale nie. Czasem mam wrażenie, że mógłbym tak ukryć się w domku i nie wychodzić i wiele osób by nie zauważyło. Jakbym po prostu nic nie wnosił.
https://www.youtube.com/watch?v=axb2sHpGwHQ
wziąłem leki.
I mam pieprzoną ranę na nodze przez co utykam cały dzień.
Zanim ktoś pomyśli że sobie coś zrobiłem to tak, bo jestem idiotą, ale nie umyślnie. Nie zakładajcie krótkich skarpetek do glanów, po tym jak wcześniej vansy wam obtarły kostki.
piątek, 15 sierpnia 2014
We(?) are so nostalgic
na wstępie mówię że nie działa mi c z kreseczką za co przepraszam.
Jakoś pierwszy raz od dawna chce mi się trochę płakac. Nie jestem jakoś mega smutny ale też nie mega szczęśliwy. w sumie to wgl nie jestem.
Po prostu martwi mnie że ostatnio strasznie rzadko się jakoś bardziej śmieje, tak, śmieszą mnie niektóre sytuacje, nawet bardzo, ale jakoś nie mogę się zaśmiac, nie wiem czemu, staram się choc trochę i nawet mi się udaje ale w moim odczuciu to trochę wymuszone.
Jestem tak tragicznie spokojny. Tak tragicznie średni w środku się czuję. Jakoś nie umiem sobie bardziej pożartowac, zabawic się. tak, ogólnie to co się obecnie dzieje w moim życiu mi się podoba. Spokój też, ale nie podoba mi się to jak bardzo jakoś emocje trochę wykraczają poza moją jaźń. Są tuż obok, są przyklejone ale nie są w niej. Muszę chyba trochę przystopowac z samorozwojem. Mimo wszystko w tak młodym wieku to nie jest zbyt bezpieczne, łatwo zboczyc z kursu. W żadnym w sumie nie jest, a tak młodym już wgl.
Właśnie użyłem po raz trzeci prezentu który dostałem od mamy jak byłem mały. Nigdy go w pełni nie użyłem bo za pierwszym razem nie wiedziałem do końca nawet jak to obsługiwac, a potem się zraziłem przez to. To taka kula która wyświetla na suficie gwiazdy. Strasznie piękne. Na prawdę. I dlatego trochę chce mi się płakac. bo serio są strasznie piękne a nigdy nie powiedział tego mamie, choc wyraźnie pamiętam jak ze sto razy pytała czy używam tego ,,obserwatorium" i czy mi się podoba, a że była inteligentna myślę że wiedziała że nie do końca. A teraz jak widzę jak na serio działa, i jak na prawdę jest zajebiste jestem tak zachwycony... Chciałbym jeszcze odzyskac od Hernes moją ,,kulę dyskotekową" bo też mi się mega z nią kojarzy. Miałem z 4 lata jak mi ją dała. Może 5. Jeju...
Eh. strasznie nostalgiczny się zrobiłem.
Ostatnio jak udało mi się rozśmieszyc Martynkę poczułem aż skrępowanie, bo strasznie uroczo się śmieje, a dla mnie to już wgl, więc chciałbym właśnie też się przy niej więcej śmiac żeby sama też się więcej śmiała ale jakoś nadal nie umiem. A jest taka urocza.
Jakoś pierwszy raz od dawna chce mi się trochę płakac. Nie jestem jakoś mega smutny ale też nie mega szczęśliwy. w sumie to wgl nie jestem.
Po prostu martwi mnie że ostatnio strasznie rzadko się jakoś bardziej śmieje, tak, śmieszą mnie niektóre sytuacje, nawet bardzo, ale jakoś nie mogę się zaśmiac, nie wiem czemu, staram się choc trochę i nawet mi się udaje ale w moim odczuciu to trochę wymuszone.
Jestem tak tragicznie spokojny. Tak tragicznie średni w środku się czuję. Jakoś nie umiem sobie bardziej pożartowac, zabawic się. tak, ogólnie to co się obecnie dzieje w moim życiu mi się podoba. Spokój też, ale nie podoba mi się to jak bardzo jakoś emocje trochę wykraczają poza moją jaźń. Są tuż obok, są przyklejone ale nie są w niej. Muszę chyba trochę przystopowac z samorozwojem. Mimo wszystko w tak młodym wieku to nie jest zbyt bezpieczne, łatwo zboczyc z kursu. W żadnym w sumie nie jest, a tak młodym już wgl.
Właśnie użyłem po raz trzeci prezentu który dostałem od mamy jak byłem mały. Nigdy go w pełni nie użyłem bo za pierwszym razem nie wiedziałem do końca nawet jak to obsługiwac, a potem się zraziłem przez to. To taka kula która wyświetla na suficie gwiazdy. Strasznie piękne. Na prawdę. I dlatego trochę chce mi się płakac. bo serio są strasznie piękne a nigdy nie powiedział tego mamie, choc wyraźnie pamiętam jak ze sto razy pytała czy używam tego ,,obserwatorium" i czy mi się podoba, a że była inteligentna myślę że wiedziała że nie do końca. A teraz jak widzę jak na serio działa, i jak na prawdę jest zajebiste jestem tak zachwycony... Chciałbym jeszcze odzyskac od Hernes moją ,,kulę dyskotekową" bo też mi się mega z nią kojarzy. Miałem z 4 lata jak mi ją dała. Może 5. Jeju...
Eh. strasznie nostalgiczny się zrobiłem.
Ostatnio jak udało mi się rozśmieszyc Martynkę poczułem aż skrępowanie, bo strasznie uroczo się śmieje, a dla mnie to już wgl, więc chciałbym właśnie też się przy niej więcej śmiac żeby sama też się więcej śmiała ale jakoś nadal nie umiem. A jest taka urocza.
środa, 25 czerwca 2014
Psychedeliczne doświadczenie cześć pierwsza
Przez te 4 godziny medytacji sporo poznałem, a wiem, że to jeszcze nie koniec
Widziałem jak uciekają ze mnie ostatnie resztki energii, czułem jak umieram i widziałem jak się odradzam po tysiąc razy. miliony miliardów.
jak wszystko staje nieruchomo w miejscu, jak przez 2 godziny mija 5 minut i jak przez 5 minut mijają 2 godziny. Jak każde stworzenie na ziemi, we wszechświecie na moment przystaje, między jednym a drugiej uderzeniem serca, między rozbłyskiem gwiazd, między bębnami i trąbami, między stworzeniem pierwszej komórki a najtrwalszej stali, miliardy czerwonych krwinek i miliardy atomów w nich.
Przez ostatnią prawię godzinę medytacji kierowałem się ku mamie. to dość mroczny temat dla mojego ego/ja duszy/persony albo innych jungowskich odpowiedników.
Leciałem jako sokół o neonowych piórach.
Lecę dalej.
Widziałem jak uciekają ze mnie ostatnie resztki energii, czułem jak umieram i widziałem jak się odradzam po tysiąc razy. miliony miliardów.
jak wszystko staje nieruchomo w miejscu, jak przez 2 godziny mija 5 minut i jak przez 5 minut mijają 2 godziny. Jak każde stworzenie na ziemi, we wszechświecie na moment przystaje, między jednym a drugiej uderzeniem serca, między rozbłyskiem gwiazd, między bębnami i trąbami, między stworzeniem pierwszej komórki a najtrwalszej stali, miliardy czerwonych krwinek i miliardy atomów w nich.
Przez ostatnią prawię godzinę medytacji kierowałem się ku mamie. to dość mroczny temat dla mojego ego/ja duszy/persony albo innych jungowskich odpowiedników.
Leciałem jako sokół o neonowych piórach.
Lecę dalej.
Części pierwszej dokończenie
Widziałem swoje największe lęki. i dałem radę.
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Najpierw jest Góra, potem nie ma Góry, Potem Góra jest.
Strasznie mi smutno dziś, strasznie mam wyrzuty sumienia że wciąż wpierdalam.
Cały czas i tyję na potęgę i nie chcą mnie przyjąc do żadnej pracy.
Chcę odkryc lekarstwo na śmierc. (c z kreseczką mi nie działa na marginesie)
Myślę że proces autodestrukcji jest w nas tak naprawdę zapisany, w naszym kodzie genetycznym. w końcu 70 % przecież i tak nie rozumiemy. I jak się uda go usunąc to może uda się usunąc śmierc. Pozbyc się starzenia się. wkroczyc w nowy etap ewolucji.
Ostatnio bardzo się rozwijam duchowo ale teraz czuję że wraca mi to załamanie.
Mogę nie zdac z matmy.
Myślę czy nie zacząc rzygać. Albo po prostu od jutra przestac jeśc.
Cały czas i tyję na potęgę i nie chcą mnie przyjąc do żadnej pracy.
Chcę odkryc lekarstwo na śmierc. (c z kreseczką mi nie działa na marginesie)
Myślę że proces autodestrukcji jest w nas tak naprawdę zapisany, w naszym kodzie genetycznym. w końcu 70 % przecież i tak nie rozumiemy. I jak się uda go usunąc to może uda się usunąc śmierc. Pozbyc się starzenia się. wkroczyc w nowy etap ewolucji.
Ostatnio bardzo się rozwijam duchowo ale teraz czuję że wraca mi to załamanie.
Mogę nie zdac z matmy.
Myślę czy nie zacząc rzygać. Albo po prostu od jutra przestac jeśc.
sobota, 31 maja 2014
pociąg blisko, pociąg blisko
W sumie to głupie że się boję kto to przeczyta i przez to nie pisze wszystkiego. I nie chodzi mi bynajmniej o psychiatrę i policję tylko o znajomych.
Tak jak w sumie pomijałem to że od października do marca cisnąłem kodę. I, że morfina jednak jest lepsza.
Oraz tego że z moim zdrowiem wiele razy było nieciekawie z tych powodów.
Wczoraj byłem w szkole, tylko 5 lekcji. Za to lubię piątki. Pojechałem do Martynki. Poszedłem po powrocie na festiwal kolorów choć nie za bardzo chciałem. Nie było tak źle. Ale skończyłem wśród największych dilerów tego miasteczka.
Być może będę miał pracę, czuję się zarazem coraz silniejszy i słabszy.
Tylko po nocy z morfą potem w ciągu dnia jestem nie do życia. Ale ogólnie mam bardzo dobry humor, wszystko się zajebiście układa. Mam duże szanse zdać. A na tej pracy wyjątkowo mi zależy. Dziś sobie kupię longboarda.
UWAŻAJ! na blaszane namioty
I NIE PATRZ TAK BARDZO BLISKO
I NIE PODCHODŹ TAK BARDZO GŁĘBOKO
Tak jak w sumie pomijałem to że od października do marca cisnąłem kodę. I, że morfina jednak jest lepsza.
Oraz tego że z moim zdrowiem wiele razy było nieciekawie z tych powodów.
Wczoraj byłem w szkole, tylko 5 lekcji. Za to lubię piątki. Pojechałem do Martynki. Poszedłem po powrocie na festiwal kolorów choć nie za bardzo chciałem. Nie było tak źle. Ale skończyłem wśród największych dilerów tego miasteczka.
Być może będę miał pracę, czuję się zarazem coraz silniejszy i słabszy.
Tylko po nocy z morfą potem w ciągu dnia jestem nie do życia. Ale ogólnie mam bardzo dobry humor, wszystko się zajebiście układa. Mam duże szanse zdać. A na tej pracy wyjątkowo mi zależy. Dziś sobie kupię longboarda.
UWAŻAJ! na blaszane namioty
I NIE PATRZ TAK BARDZO BLISKO
I NIE PODCHODŹ TAK BARDZO GŁĘBOKO
Subskrybuj:
Posty (Atom)
